Dobry początek – III miejsce
Ostatnio każdy sezon żeglarski zaczynamy z początkiem maja, ściganiem na Bolerach 805, tak było i tym razem. Ostatecznie zameldowaliśmy się na trzecim miejscu przegrywając jednym punktem. Wynik i tak cieszy, bo zwycięskie jachty były wyraźnie szybsze, a walka o pierwsze miejsce trwała do ostatniej chwili.
Oczekiwanie – II i III miejsce
„A lato było piękne tego roku” i bardzo pracowite, to znaczy, że napraw i pracy było tyle, że o pływaniu, a tym bardziej ściganiu, nie było mowy. Mamy wrażenie, że przybyło nam sporo nowych klientów, którzy czarterując nasze jachty postanowili się uczyć. I różnie z tym było, trafiliśmy w większości na takich, którzy do sprawy podeszli bardzo poważnie i jak nie dawali sobie rady, to prosili o pomoc. W takim wypadku obie strony były zadowolone, my ze zdanych dobrze jachtów, a goście z udanego wypoczynku i zdobytych umiejętności. Niestety nie zawszy było tak różowo i niektóre naprawy robimy dopiero teraz!
W pełni sezonu nasz stały klient wystartował „Świetlikiem” (Twister 800N) w regatach leśników i po dwóch zwycięstwach w poprzednich latach, tym razem zameldował się na drugim miejscu przegrywając z bardzo szybkim znacznie większym jachtem, z którym mimo dobrego pływania zwyczajnie nie miał szans. W tych regatach na podium zameldował się nasz nowy klient płynący Mazurską Perłą (Maxus 26). Sternicy zgodnie stwierdzili, że w przyszłym roku powalczą o zwycięstwo w tych regatach – trzymamy kciuki i za słowo.

Przygotowanie do Mamert Cup 2018 i NothmanCup2018 czas zacząć - III miejsce
Zaczęliśmy ściganie Mazurską Perłą z marszu, od bardzo fajnych regat tj. XXIII Memoriału Braci Ejsmontów 2018. Bardzo dobrze, że pamiętamy o tych, którzy chcieli spełniać swoje marzenia, żyć pasją, spróbować swoich sił i zmierzyć się z potężnym oceanem. Większości z nas wystarczą rozkołysane Śniardwy czy zawsze groźny Niegocin. Te regaty to pierwsza okazja żeby zasiąść za sterem Maxusa 26. Mieliśmy tylko chwilę na postawienie żagli i zaczęła się procedura startowa. Chwilę później okazało się że łódka nie bardzo ma ochotę płynąć, szybkie poprawki i zaczęliśmy gonić stawkę. A gonić musieliśmy, bo dzięki pomocy „kolegów” na prawym trafiliśmy na mieliznę! Wymiana uprzejmości wyglądała tak:
- „Uwaga, tu jest mielizna z kamieniami, nie możemy ustąpić
– Maxiu prawy!
- Ale wjedziemy na mieliznę prosimy o miejsce!
– Maxiu Prawy!”
Może Ci „koledzy” pływali tu wcześniej i dlatego Bracia E. woleli pływać po morzach i oceanach?
Jak odrabiać to na halsówce, była długa i się trochę udało, przy Wyspie Upałty meldujemy się na czwartym miejscu, opływamy zachodni brzeg i wychodzimy na drugie i … łapiemy glony, po zbyt długiej chwili ruszamy, ale miejsce drugie odpływa. Na końcówce łapiemy dobre tempo, ale ostatecznie kończymy na trzecim.
Kolejny start to VIII Regaty Mamry Challenge – II miejsce!
Regaty które z roku na rok będą zdobywały coraz większą popularność. Trzy biegi krótkie i jeden długi, silna stawka, dwie klasy regatowa (5 jachtów) i turystyczna, zmienne warunki wiatrowe, dwa falstarty generalne. Warto zaznaczyć, że na starcie stawiło się trzech z czterech zwycięzców tegorocznego Mamert Cup. Do tego 24 jachty o różnych walorach nautycznych startujących z jednej krótkiej linii. My, tym razem w rezerwowym składzie, ale z nadzieją na dobrą zabawę i fajną walkę. Podium wydaję się poza zasięgiem, bo w klasie turystycznej znalazło się 19 jachtów z tego większość z apetytem na zwycięstwo, kilka armatorskich i trzy typowo regatowe. W pierwszym biegu meldujemy się na drugim miejscu , w kolejnym łapiemy odkrętkę i wyjeżdżamy za layline , szkoda mogliśmy to wygrać , a tak będzie co odrzucić. Dorzucamy do tego dwa równe biegi i ostatecznie meldujemy się na drugim miejscu, o oczko wyżej niż przed rokiem!!! Jest dobrze! Szkoda, że zwycięzca poza zasięgiem. W biegu długim udało się nam go jednak przez chwilę dogonić i jak ktoś powiedział, żeby się tylko nie zamieniać pozycjami na Mamert Cup! My chętnie , ale łatwiej powiedzieć niż zrobić.

NothmanCup2018 – IV miejsce
W porcie regat meldujemy się dzień wcześniej, od razu otrzymujemy specjalną miejscówkę, koszulki, prezenty, instrukcje, nawet śpiewnik – nie mamy wątpliwości: To poważna impreza! Odprawa, uśmiechy i ruszamy! Na Kanale Węgorzewskim Pan Wędkarz pokazuje fale i kręci głową. 22 węzły w szkwałach to sporo i wymaga doświadczenia. Po starcie okazuje się, że mamy go za mało i po paru wywózkach lądujemy w środku stawki. Czas zacząć odrabiać! Końcówkę pierwszej halsówki mamy lepszą i na górnej boi meldujemy się na piątym miejscu. Szybko łykamy jedną „26” i szukamy uciekającej trójki, są daleko, dostrzegamy ich, ale przy pomocy lornetki. Co robić, są poza zasięgiem. Trzeba bronić 4 miejsca. Jak mawiał klasyk: „najlepszą obroną, jest … atak”. Na Święcajtach doganiamy jacht płynący na trzecim miejscu, mimo trudności w prowadzeniu jachtu udaje się nam go wyprzedzić, zbliżamy się do jachtu na drugiej pozycji i … popełnimy błąd, musimy kręcić dwa karne kółka. W tych warunkach zajmuje nam to całe wieki … . Ostatecznie kończymy na 4 miejscu, które uznaliśmy za porażkę, ale chyba niesłusznie, bo jak spojrzeć na konkurencję w naszej klasie trzeba to uznać za dobry wynik.

Regaty Mamert Cup 2018 – Trzecie z rzędu zwycięstwo!
Przed Regatami zastosowaliśmy trening mentalny, czyli oglądanie meczów naszych siatkarzy, szczególnie tych z Serbią i Włochami. Jesteśmy gotowi, a na minutę przed startem w skutek zmian kierunku wiatru i nieuwagi mamy złą pozycję, zbieramy się, pełnym gazem lecimy na linię startową, bardzo precyzyjny zwrot na prawy w lukę i wychodzimy o czasie! Wytrzymujemy przeciwników i wychodzimy na czysty wiatr. Takim powietrzem to się dopiero oddycha! Zwrot z zapasem i jednym halsem wchodzimy na boję przykrywając najgroźniejszych przeciwników. Wygrywamy pierwszą halsówkę, dobry początek, ale tylko początek. Rozpędzamy się i zdobywamy niewielką przewagę. Kolejne dwa kursy na remis. Zaczynamy decydującą haslówkę trochę nerwowo, a do tego wzmaga się wiatr, mimo trudności nie odpuszczamy prędkości i trochę zyskujemy. Kolejne dwa kursy to już dużo lepsza jazda połączona z oglądaniem przelatujących żurawi. Przed metą jeszcze porównanie prędkości z dwiema regatówkami i prośba o otwarcie mety dla klasy niebieskiej. „ O to już niebieska! Tak, to my, miła Pani”. Klarujemy jacht i czekamy na konkurentów, zbieramy gratulacje i wymieniamy uprzejmości. Te regaty są inne niż wszystkie, niektórzy mówią, że to święto żeglarskie, i to nie żart, coś z pewnością w tym jest, a chwila celebrowania zwycięstwa bezcenna! …. i pomyśleć, że trudno nam było zebrać załogę!
Radość z pływania i rywalizacji była udziałem Joli (dziewczęca radość, wiara i odwaga), Bruna (pewność, podzielność uwagi i uwielbienie szybkości), Mariusza (precyzja, szybkość i waleczność) Wojtka (etyczna odpowiedzialność i siła), Rafała (zastrzyk bólu uwalnia błysk i moc) i Krzysztofa (ktoś tą mieszankę musiał poskładać w całość ; )
Jeszcze podziękowania klientom za wyrozumiałość i dostosowanie się do naszej nieobecności w porcie w czasie regat.

Zdjęcia :
www.facebook.com/str/mamry+challange+2018/
www.mamertcup.pl

Film ze startu naszej klasy