"Żarek" trzeci w regatach o "Puchar Wielkiego Kapra"

17 września to data, której prawdziwy Polak nigdy nie zapomni. O 9.40 zbliżamy się do Sztynortu, silnik pracuje na wysokich obrotach do tego trochę pomaga fok :), dostajemy informację, że Bruno już zgłosił nas i możemy zwolnić. Bardzo nie lubimy zwalniać...

 Dopływamy, nasza bratnia dusza wskazuje wolne miejsce, parkujemy sprawnie, w końcu udajemy doświadczonych żeglarzy. Rozpoczęcie na luzie, trasa i procedura omówiona czas wracać na Żarka. Jacht czeka na nas spokojnie, to jego drugie po wielu latach regaty, fok ten sam, ale grot kilka lat temu został zmieniony. Siadamy wygodnie mamy kanapki, których nie wolno zabrać z powrotem do domu, słońce świeci cisza... w Sztynorcie! ... wracają wspomnienia:


~~10 lat temu może 12? Postanowiliśmy sprawdzić Żarka w regatach, na szczęście żagle dotarły na czas i ruszyliśmy w dziewiczy rejs na Niegocin. Pierwszy raz stawiamy je tuż przed startem do biegu. Jesteśmy lekko podenerwowani, ale w sumie nie ma czym, bo miejsca na mecie są już podzielone, pierwszy ma być zeszłoroczny zwycięzca T3, potem dwa przystosowane do regat jachty. OK! Bardzo lubimy takie sytuacje! Startujemy nieźle, walczymy dzielnie i na mecie niespodzianka, czyli MY spokojnie na drugim, lekko naciskając lidera. W drugim biegu już nas pilnują, przecież nikt nie może burzyć ustalonego porządku. Ktoś puścił przed nami Opymisty, nie mamy szans, na manewr i jednego trafiamy dziobem. Przerażone oczy młodego żeglarza, do którego zbliżał sie, baaaaaardzo wysoki dziób Żarka pozostaną nam na długo w pamięci. Trochę tracimy, przeciwnicy gonią i chcą nas straszyć, ale my się nie boimy, dostajemy w lewą odbojnicę i kosz rufowy.... Na mecie z trudem, ale na drugim! Od razu gonimy tego, co chciał nas straszyć, płyniemy, żeby go zatopić, będą straty, ale po prostu musimy!!! Tango ucieka w trzciny, my emocje przenosimy na trzeci start. Szybka poprawka ustawień i mówimy do siebie "czas na wygraną", czasami się spełnia i się spełniło. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że najlepiej pływamy wkurzeni!~~
Z drzemki wyrywa nas Sławek, już późno, zasuwamy na start, żagle w górę, pierwszy hals i coś pęka z hukiem i przelatuje ... blisko. Co się stało ... straciliśmy obciągacz bomu?!. Zaraz start, od czego są prowizorki, mamy coś, co przypomina obciągacz, w pływaniu nie pomoże, ale dla ducha
i oka - może być! Starujemy... Rozwijamy foka i robimy, STARY NUMER, szot blokuje się na kabestanie, zamiast startu dryfujemy, Bruno walczy lepiej od LWA o szota i ruszamy ... w lewo, bo reszta już popłynęła w prawo. Przytulamy się trzcin na Ilmie leżąc w przechyle i modląc się, żeby nie zaparkować w trzcinach na dłużej, tu na szczęście nie ma kamieni. Opłaciło się i na boję wchodzimy na trzecim, jest dobrze. Do Dębówki idziemy bajdewindem, wyprzedza nas Phila 880 na regatowych żaglach i dogania podrasowana Antila 26cc. Nasz sternik otrzymuje cios w szczękę (za stratę pozycji?), robimy bączka i Antila pokazuje nam rufę... Na pełnym odgryzamy się Antili i dochodzimy jakiegoś Anioła, krótka dyskusja na boi i walka do mety, niestety przegrana, ale w klasie jesteśmy na trzecim. Pozostaje niedosyt... prędkości, medal jak zawsze cieszy. Przegrywamy Wielkiego Kapra, trudno, zostaje nam jeden z Trzech Leszczy. Do Mamert Cup 2016 tylko tydzień ...

FaLang translation system by Faboba
 Last minute
Czarter jachtów

Twister 800N

15.09-17.09.2017

Czarter jachtów last minute

Tes 32D

22.09-24.09.2017

pokoje-down

TOP