Aktualności

MamertCup - nasza załoga znowu pierwsza!

Zwyciężyć jest trudno, a powtórzyć zwycięstwo podobno jeszcze trudniej. Nam się udało i to na innym jachcie, i w innej klasie!
To czwarte regaty MamertCup, w pierwszych byliśmy na 11 miejscu startując na Mellody 30, po fatalnym starcie, pokazaliśmy bardzo dobrą halsówkę na Świecajtach, w drugich startował Żarek
i ostatecznie załoga w okrojonym składzie zameldowała się na 6 miejscu. Przed rokiem po ciekawej walce i ataku z 5 miejsca, wygraliśmy! Tym razem startowaliśmy świeżo po zwycięstwie w NorthmanCup, na Maxusie 26 w klasie do 7.99m, która, jak stwierdził jeden ze znawców, idealne do niego pasuje. Jak co roku konkurencja silna a załogi z dużym doświadczeniem i ambicjami wygrania tych, dla wielu, prestiżowych regat. W naszej klasie starowało 45 jachtów i była to najliczniejsza klasa. Ścisk i silny wiatr na linii startu  nie sprzyjają bezpieczeństwu, a wystartować trzeba dobrze, bo potem szans na odrabianie nie będzie. Wybieramy prawą stronę, bo większość jachtów jest z lewej, to jednak ma pewne plusy, tu jest Pani Kasia i robi nam zdjęcie – niestety tylko jedno! Początek wyścigu mamy nerwowy, ale ostatecznie zaczynamy robić swoje: nabieramy prędkości i płyniemy we właściwą stronę. Jesteśmy z przodu! Małe porównanie do rywali wypada dobrze i możemy dalej spokojnie żeglować. Wypływamy na Mamry, przed nami dwie grupy jachtów startujących wcześniej, na szczęście nie przeszkadzają za bardzo i na dolnej boi meldujemy się pierwsi. Kurs z wiatrem mamy opanowany i przyjacielski, nasz dobry znajomy konsekwentnie zabiera nam wiatr, a my, nie uciekamy, zawsze w grupie raźniej! Druga część kursu pełnego wychodzi nam lepiej i mamy mały zapas . Nasza dobrze działająca maszyna zaczęła szwankować, ale nie przeszkadza to dalej płynąć z przodu i kontrolować stawkę. Tylko kogo pilnować, najszybszego, najlepszego, no … chyba nie najlepszego kolegę? Pilnujemy prędkości, chociaż ostatecznie przed górną boją z niej rezygnujemy, pozwala nam to i tak zachować prowadzenie, jednak już trochę mniej wyraźne. Na kolejnym kursie pełnym trwa ciekawa walka o drugie miejsce, a my w tym czasie powiększamy przewagę – dobrze jednak mieć kolegów, którzy w odpowiednim momencie zajmą się sobą i dadzą nam spokój, dadzą nam wygrać… Przed metą czeka nas jeszcze starcie z nieprzewidywalnym i bardzo groźnym przeciwnikiem. Taki przeciwnik ma marynarską czapkę (kapitańską?) i przepisy regatowe w palcu, jest też najlepszym żeglarzem tylko ten akurat jacht jest kiepski. Swoją drogą, czy nie powinno się „nie przeszkadzać” jachtom z innej klasy, które doganiają te „wolniej płynące”? Ostatecznie nasz przeciwnik zezwolił nam wejść na dolną boję w jednym kawałku, potem krótka droga na metę, na która tak jak przed rokiem wchodzimy razem z … Huzarem! Tak dla pewności prosimy o zapisanie „Mazurskiej Perły” i flagę klasy.
Ponad trzy miesiące wcześniej płynąć w dziewiczy rejs zastanawialiśmy się jak ten nowy jacht będzie pływał czy startując w regatach będziemy mieli szansę powalczyć z najszybszymi.   Trudno powiedzieć czy myśli były tak śmiałe żeby myśleć o zwycięstwach, jedno trzeba stwierdzić zostaliśmy miło zaskoczeni walorami nautycznymi. Te jednak współgrają z przestronnością, funkcjonalnością i estetyką wykonania.

Foto: własne i Katrzyna Wądołowska - MamertCup

View the embedded image gallery online at:
http://www.jacht24.pl/aktualnosci#sigFreeId1881415369

VII Mamry Challenge 2017 – dobry start Mazurskiej Perły

Udział w tych regatach potraktowaliśmy jako przygotowanie do dwóch najważniejszych kończących sezon imprezach żeglarskich. W regatach zaplanowano trzy krótkie i jeden długi wyścig. Taka formuła regat wydaje się idealna i daje możliwość powalczenia z szybszymi jachtami oraz ćwiczenia startów. Ostatecznie startowaliśmy 5 razy, bo w pierwszym biegu był falstart i za każdym razem byliśmy wysoko.  Pierwsze dwa biegi udane i ukończone na drugich miejscach, jednak za „faworytem MamretCup”. W trzecim biegu musieliśmy wygrać w swojej klasie, żeby myśleć o końcowym sukcesie. Niestety wchodząc na górną boję na pierwszym miejscu zablokował się prawy szot i walka z nim trwała za długoooo… Na koniec rozegrano bieg długi, który zaczęliśmy od kary i udanej pogoni za czołówką. Po górnej boi na pełnym oddajemy prowadzenie większemu jachtowi i walczymy o 2 miejsce, ostatecznie nasz przeciwnik wykorzystuje chwilową przewagę i kończymy bieg i regaty  na trzecim miejscu. Nasz debiut w tej imprezie można uznać za udany, załoga pracowała prawie bezbłędnie i z dużym zaangażowaniem. Na tle przeciwników dało się zauważyć kilka braków, a szczególnie jeden, który trzeba było jak najszybciej zdiagnozować, żeby mieć szansę w najważniejszych tegorocznych regatach.

foto: własne, Andrzej Drago - forum mazury.info.pl

View the embedded image gallery online at:
http://www.jacht24.pl/aktualnosci#sigFreeIda25b1b838f

Jesienne Regaty Forumowe z Mazurską Perłą


Jesienne ściganie zaczęliśmy od Regat Forumowych. Bliskość akwenu sprawiła, że postanowiliśmy sprawdzić Świetlika i Mazurską Perłę, bo nie wiadomo, który jacht jest szybszy. Po raz pierwszy wystawiliśmy dwa jachty w regatach. Podzielona załoga i dość silny wiatr nam nie sprzyjały, ale przede wszystkim chodziło o sprawdzenie jachtów, jak poradzą sobie w trudnych warunkach. Na stracie stawiło się kilka szybkich jachtów, co dało nam szansę porównania prędkości na różnych kursach. Regaty rozegrane były na Niegocinie i Jeziorze Bocznym.
Start  nie wyszedł nam najlepiej, oba jachty były wyraźnie spóźnione,  ale z szansą na pogoń za czołówką. Świetlik dodatkowo musiał wykonać karę za dotknięcie boi startowej. Ostatecznie Maxus 26 ścigał prowadzące dwa jachty, zwyczajowo startujące w klasie regatowej. Miłym zaskoczeniem było, że w warunkach coraz silniejszego wiatru zaczęliśmy wolniej tracić dystans a nawet chwilami nieco odrabiać! Świetlik wybrał korzystniejszą stronę trasy i przed wejściem na Jezioro Boczne, „jak to Świetlik”  zbliżył się do czołówki. W tym czasie nasze jachty zajmowały bardzo dobre 3 i 4 miejsce. Halsówka na Bocznym zdecydowanie należałaby do Maxusa 26, żeby nie fatalny zwrot na boi nawrotnej - jacht był jednak bez winy. Na kursie pełnym Mazuską Perłę poprowadził młody sternik - fan pirackiej flagi. Żeglowanie po J. Bocznym nie należy do łatwych i wymaga doświadczenia, w tym czasie ucieka nam nieco czołówka i zmniejsza się też dystans między naszymi jachtami. Na Niegocinie trafiamy na silniejszy, ale równy wiatr i oba jachty nieco odrabiają na kursie pełnym. MPerła dwukrotnie osiąga prędkość graniczną, to dzięki „dobrej zabawie” młodzieży! Po opłynięciu wyspy mamy połówkę w kierunku mety. Maxus 26 ma kłopoty z prowadzeniem, ale utrzymuje dystans do dwóch prowadzących jachtów, Twister 800N niestety traci dwie pozycje. Do mety zostaje krótka halsówka, a tam sporym zaskoczeniem było dla nas zaproszenie wysłane przez załogę Fokusa do bezpośredniej walki o drugie miejsce. Ostatni bardzo dobry zwrot,  rzut na przysłowiową taśmę
i oczekiwanie na wyniki. Na kei dowiadujemy się, że Mazurska Perła w regatowym debiucie zameldowała się na drugim miejscu!
W tych regatach nie miejsca były najważniejsze, ale dobra postawa Mazurskiej Perły była sporym zaskoczeniem dla nas i uczestników regat.
 Ostatecznie na kolejne ścigania wybraliśmy Maxusa 26, który jest lepszy na silne wiatry, a takie najczęściej zdarzają się na imprezach docelowych, czyli NorthmanCup i MamretCup.  
Na forum pojawiła się :
Lista "metowa" JRF :
======================

1. Bolero 805 "92"
2. Maxus 26 "Mazurska Perła" - Krzysztof + załoga
3. Focus 730 Racer "Wir" -
4. Aero RS 7 "Popierdółka" -
5. Mors 870 "Zbytki" -
6. Twister 800n "Świetlik" - Kolega Krzysztofa + załoga
7. Maxus 24 evo "Komedia" -
8. Bolero 805 "18" -
9. Tango 730 "Misja" -
10. Antila 24.4 -
11. Tango 780 S "Ola" -
12. Tango 760 Czarter "Kapitańskie Tango" -
13. Sportina 595 "Morświnka" -

14. Antila 24 "Lonneberga" - DNS



Opieka nawodna + serwis foto : funyo

View the embedded image gallery online at:
http://www.jacht24.pl/aktualnosci#sigFreeId70ebc8f3f6

 

Mazurska Perła najszybsza w NorthmanCup2017

Mazurska Perła najszybsza w NorthmanCup2017, czyli jak wygraliśmy największe mazurskie regaty jachtów kabinowych.

Początek regat przygotowanie

Załogi zwykle różnie zaczynają przygotowania, część trenuje, poleruje dno, inne robią zakupy i liczą na dobrą zabawę.

 

My zaczęliśmy inaczej, w piątek rano pojawiły się problemy zdrowotne i propozycja odpuszczenia regat. Po chwili przypominamy siebie, że przecież nigdy się nie poddajemy. Najzdrowszy z ekipy w ostatniej chwili startuje Mazuską Perłą, żeby zdążyć na otwarcie mostu. Jacht zadziwiająco szybko porusza się na silniku i jest 22 min. przed czasem. Pokonanie mostu obrotowego w tym roku jest warunkiem koniecznym stawienia się w terminie na linii startu. Do tego problemy z samochodem i w zasadzie jesteśmy gotowi do odprawy. Dostajemy mapkę z długą bezpieczna i ciekawą trasą i … licznymi pułapkami. Czas ruszać na Mamry. W porcie popisy, kto raz manewrował w naszym porcie, to w węgorzewskim sobie znakomicie poradzi. Na kanale zaczynają się wyścigi. agresja tryska z niektórych wilków morskich, dzioby tną Węgorapę, jeszcze jazda równoległa na ostatnich zakrętach i wychodzimy na Mamry. Wielkie jezioro przyjmuje kolejne dziesiątki maksusów i uspokaja…

Start i rozgrzewka

Starujemy w trzeciej najliczniejszej grupie Maxusy 24 EVO i Maxusy 26 łącznie 40 jachtów. Linia startu dość długa ale i tak gęsto. Odliczanie nas zawodzi i trafiamy na linię startu ze sporą stratą, do tego konieczne dwa dodatkowe zwroty i … jesteśmy trzeci na górnej boji! Pierwsza 24 evo potem dwie 26. Przed nami dwóch bardzo dobrych żeglarzy za nami kolejny, jesteśmy w doborowym towarzystwie. Oni nas nie znają, bo pierwszy raz mamy okazję rywalizować, ale jak się utrzymamy w tej grupie to zaliczymy dobry występ . Na pełnym próbujemy ataku, ale przeciwnicy płyną bardzo dobrze, my gorzej. Na drugim pełnym kursie wychodzimy na prowadzenie, a dodatkowo zaczynamy łykanie Maksusów 28 i 33.

Dwie długie halsówki

Przed mami pierwsza pułapka, zaczynamy asekuracyjnie, dyskutujemy i obieramy dobry kurs. 24 evo cały czas bardzo blisko, a goniące 26tki czekają na nasz błąd. Locja Upałt tym razem zaliczona i bezpiecznie meldujemy się na boi nr 4. Spóźniona „33” blokuje wejście na boję, ale na szczęście udaje się utrzymać prowadzenie. Na halsówce do przesmyku dzieje się bardzo dużo, ostatecznie zyskujemy nieco przewagi i odpada jedna 26, jest lepiej.

Ostateczna rozgrywka

Na przesmyku zwykle dzieje się sporo, tym razem obyło się bez większych emocji. Utrzymanie prowadzenia do boi nr 5 z pewnością da szanse na końcowy sukces. Udaje się, jesteśmy pierwsi ze znaczna przewaga nad 26, ale nie możemy się” pozbyć” 24evo. Spokojnie docieramy do Wyspy Kociej, ostatniego znaku. Ostrożnie opływamy wyspę i wydaje się, że 24evo utknęła pod wyspą, ryzyko im się opłacało i znowu są za naszą rufą. Dokładamy prędkości i na mecie jesteśmy pierwsi
z wyraźną przewagą nad 24 evo i kolejnymi 26. Chwila na podium z dobrą muzyką i nagrodą zostaje w pamięci i pomaga się zebrać na następne regaty.

Impreza przeprowadzona wzorowo, z dbałością o szczegóły i do tego życzliwi organizatorzy i jeszcze te pokazy sztucznych ogni, za rok warto być tam znowu.

Czarterując u nas jacht , pamiętaj

- nie poddawaj się -> przed walką/bez walki *)

- duży nie znaczy lepszy

- Mazurska to nie Czarna ale jednak Perła! Ta wdzięczna nazwa nie tylko nam się podoba

- jacht ma duszę? Ten ma … coś w sobie, potrafi dać szczęście …na finiszu

View the embedded image gallery online at:
http://www.jacht24.pl/aktualnosci#sigFreeIdead3041ee7

Maxus 26 - pierwsze testy na wodzie

Pierwsze halsy nowym jachtem w przy sile wiatru 1 do 2 B pokazały doskonałe zrównoważenie jachtu. Optymalne dobranie żagli pozwala na zostawienie steru w spokoju i … jacht dość długo utrzymuje kurs. Jest czas na wykonanie krótkich prac na pokładzie lub sięgnięcie po coś niezbędnego do „mazurskiej żeglugi”.

Maxus 26 i nowy sezon coraz bliżej a jak było w poprzednim?

         W nowym sezonie mamy dla Was w ofercie nowy jacht: Maxus 26. Nie mamy jeszcze zdjęć, bo się aktualnie buduje. Czemu Maxus 26? To wynik naszych zmagań regatowych w ubiegłym roku i obserwacji tych jachtów w czasie rywalizacji.

W XXI Regatach - Memoriał Braci Ejsmontów ścigaliśmy Świetlikiem niższą klasę, która wystartowała przed nami 10 min i na mecie nie dogoniliśmy trzech jachtów, w tym był jeden z "normalnym" nie szybrowym mieczem czyli Maxus 26. Jachty te bardzo dobrze spisały się w regatach MamertCup okupując większość czołowych miejsc. Ostateczną decyzję podjęliśmy po jesiennym pływaniu na Mamrach jachtem czarterowym. No cóż byliśmy zachwyceni z zachowania się jachtu w czasie manewrów. Do wersji czarterowej dorzucamy kilka detali, które będziemy chcieli wykorzystać w czasie regat, ale to z pewnością nie przeszkodzi w żegludze turystycznej. Może sprawdzimy go razem? Pływanie z nami w regatach jest możliwe, z pewnością będą emocje, wysokich miejsc nie możemy gwarantować, ale 2016 roku było pod tym względem całkiem dobrze.

Nasze wyniki:

Najlepiej wypadliśmy w regatach w których startowaliśmy na Twisterze 800N "Świetlik"

na 5 startów 3 razy I miejsce (jedno zwycięstwo załogi Pana Jacka) i 2 II miejsca

Twister 800 "Żarek" - 1 start III miejsce

Dwukrotnie startowaliśmy też na jachtach innych firm czarterowych i zajęliśmy I i III miejsce (w tym wygrany prestiżowy bieg długi)

W żadnych regatach nie wypadliśmy poza pierwszą trójkę - zawsze na podjum!

 

Regaty MamertCup - wygrał nasz Twister 800N Świetlik

Największe Mazurskie Regaty widziane z pokładu Świetlika

Zaczęliśmy od testów Świetlika i Żarka, trzech naszych sterników, dwa jachty, jezioro Boczne i Niegocin. Wynik ? - remis 2x2. Zgłaszamy Żarka, ale ostatecznie ruszamy na Mamry Świetlikiem.
Na miejscu, jachtów jak zawsze pełno, cumujemy obok faworyta naszej klasy, jest dobrze, przynajmniej przez chwilę, będziemy blisko czołówki. Podobno przypłynęliśmy, żeby kogoś zdetronizować, takie zaczepki puszczamy mimo uszu, lepiej skoncentrować się na odprawie i przebiegu trasy. Robi się wietrznie, z naszymi żaglami i lekką czteroosobową załogą na wiele nie możemy liczyć. Dwa lata wcześniej na Nucącej z Wiatrem zbieraliśmy doświadczenie i skończyliśmy na 11 miejscu, w 2015 Żarek był 6, tym razem miejsce w piątce przyjmiemy w ciemno, po cichu myślimy o pierwszej trójce. Mamy nowego zdolnego na pokładzie, próbujemy kilku zwrotów i dajemy mu szoty foka pod opiekę! Trzeba wierzyć w ludzi. Zaczęły się starty, kolej na nas, nie zdążymy na miejsce, z którego chcemy startować, ale wychodzimy w czołówce, pilnuje nas Bolero 805, jesteśmy na czele ... przez chwilę :( Po nawietrznej przechodzi nas Bolero, widzimy tylko uśmiech spod wąsów. Właściwie to zgodnie z tradycją morską powinien nas okrążyć, pokazać, że jest szybszy i płynąć. Zrobił tylko to drugie! Jak reszta Boler jest taka szybka, to będzie kiepsko! Na górnej boi jesteśmy na drugim i na pełnym planujemy coś odrobić, ale nie dajemy rady, tracimy trochę do ścigającej nas grupy Boler i Storma 26, który dziwnym trafem znalazł się w naszej klasie. Na dolnej boi przy Kirsajtach mylimy kierunek i zamiast ścigać prowadzącego i notujemy niewielką, ale jednak stratę. Przesmyk na Święcajty przechodzimy płynnie, ale znowu nieco tracimy, przed kolejną dolną boją mamy stratę ok. 300 m, przewaga nad resztą coraz mniejsza. Halsówka na Święcajtach zmiennie, przed Wyspą Kocią robimy błąd nawigacyjny i przeciągamy za wysoko, schodzimy półwiatrem i tracimy jedną pozycję w przesmyku na Mamry kolejne dwie. Co dobre to dalej jesteśmy w piątce i wyczerpaliśmy limit pecha i złośliwości Neptuna. Na kolejnej zmianie szybko odrabiamy dwie pozycje i zbliżamy się do prowadzących i zaczyna się rywalizacja burta w burtę-to lubimy! Czas sięgnąć po tajną broń co to było ? Nieważne, liczy się skutek, jesteśmy na pierwszym! Wiatr się ustabilizował, a my wyciskamy wszytko ze Świetlika, ile się da, w efekcie nie tracimy dystansu, a chyba trochę zyskujemy na wysokości, to przełomowy dla nas moment, znowu walczymy o zwycięstwo! Kolejna boja i pilnowanie przeciwników, ale i siebie. Ostatni etap przed metą na słabszym wietrze już nikt nam nie zagraża, jest chwila, żeby podziwiać ścigające się jachty. Nie wierzymy do końca w zwycięstwo, tak jak szanowna Komisja Regatowa, która pewnie czeka na Bolera i Storma i zignorowała Świetlika. Jak finiszować, kiedy meta zamknięta. Ostateczne po sprawdzeniu, analizach, dokładnych oględzinach, trzech naradach wywieszono flagę klasy i odtrąbiono zwycięstwo Twistera z Bogaczewa. Wielkie dzięki całej załodze. Na zakończenie były brawa, puchar i "WE ARE THE CHAMPIONS". Bardzo ciekawe regaty dobrzy sternicy, warto być tam za rok. My chyba w innej klasie i tradycyjnie innym jachtem? Świetlik od wielu lat mógł startować w regatach i wielka szkoda, że dopiero teraz się na to zdecydowaliśmy. Dlatego nie warto odkładać wszystkiego na później, tym bardziej, że brać żeglarska, przynajmniej na brzegu, jest wesoła i przyjazna, szczególnie po regatach!
Świetlik w 2016 roku startował pięciokrotnie i przegrał tylko dwa razy z jachtami typowo regatowymi, a raz nawet z takim jachtem wygrał, to chyba wyjątkowe osiągnięcie jak na nie najnowszy jacht typowo czarterowy! Pływając na Mazurach, patrzcie za rufę, Świetlik może być wszędzie!

View the embedded image gallery online at:
http://www.jacht24.pl/aktualnosci#sigFreeId0341dd30cf

Zdjęcia: Katarzyna Wądołowska, Paweł Bękalski

XXI Regaty - Memoriał Braci Ejsmontów

Ciekawe i udane regaty

Jeszcze ciemno, 3 września 2016, odpycham się od kei po cichu wychodze z portu, żeby nie budzić śpiących żeglarzy, którym przeszkadzliśmy cały wieczór i cześć nocy szykując Świetlika do regat. To przygotowanie to nie trym regatowy, tylko naprawa po czarterze, parę drobiazgów, ale jacht nie nadawał się do żeglugi. Pływanie po ciemku po znanej wodzie nie jest niczym szczególnym, nawet trochę uspokaja. Jeszcze sporo do zrobienia, ale szczęsliwie melduję sie w kanale Giżyckim. Czekam na nowego, ważnego członka załogi, chwila postoju i jest nas dwóch, nie ma czasu pędzimy do Węgorzewa na miejską plażę. Nie jesteśmy sami inni też zrezygnowali z płynięcia przez kanał Węgorzewski. Szykują jachty, wynoszą wszytko co waży, my zabraliśmy wszystko, nawet zapasową butlę z gazem i drugi akumulator. Niestety musimy walczyć ze sztagiem, zjawia się Sławek po odprawie i naprawę kończymy na czas. Mamy jeszcze chwilę na dwa szybkie kontrolne zwroty, w tym składzie załoga startuje pierszy raz. Na starcie znajdujemy trochę miejsca i ruszamy prawie o czasie, niestety wszyscy idą ostrzej, czołówka ucieka... Na szczęście przychodzi olśnienie – miecz! Wreszcie Świetlik reaguje na ster jak trzeba, zaczynamy odrabiać do klasy startującej wcześniej. Przed nami Bingo z hyromieczami, tego nie dogonimy. Na pierwszej halsówce przez całe Mamry odrabiamy 10 minnut do nowszego Twistera z fajnymi żaglami i bardzo dobrą załogą, który wystartował w niższej klasie. Wygląda na to, że chce się z nami pościgać – chętnie! Na Święcajty wchodzimy na drugim miesjscu ze znaczną przewagą nad jachtami z naszej klasy, drugi Twister za rufą. Wyspa prawą burtą i halsujemy na przesmyk, przy okazji bezpośredni pojedynek Twisterów rozstrzygnięty na naszą korzyść. Do końca wyścigu skupiamy się na doganianiu jachtów, które są w zasięgu. Trzech z niższej klasy przez 10 minutowę opónienie ze startu nie zdążyliśmy i do tego "HydroBingo" czyli ostatecznie meldujemy się na drugim w klasie powyżej 7,99 i piątym z całej stawki. W nagrodę musimy zostać na zakończenie ale warto było! Gratulacje dla organizatorów za rok pewnie się spotkamy. Trening przed MamertCup zakończony. Teraz czas na Żarka!

 

View the embedded image gallery online at:
http://www.jacht24.pl/aktualnosci#sigFreeId947bcb602d

Świetlik wygrywa Regaty Leśników

Świetlik wygrywa Regaty Leśników- Kogo pokonał!?

4 sierpnia 2016r. sędzia z Giżycka wystartował jachty wyścigu długodystansowego na trasie Koński Ostrów (start), Zatoka Zamordeje Wielkie (boja zwrotna), linia wysokiego napięcia . Wsród uczestników zanalzł się nasz Świetlik (Twister 800N). Najlepsi regatowcy mówią, że przepis na zwycięstwo jest prosty, trzeba dobrze wystartować, a potem pilnować pozycji i stawki. Tak zrobił Pan Jacek, który po dobrym starcie naciskany przez bardzo szybkie, Bolero 805 pilnował trasy i na mecie zameldował się pierwszy sprawiając niemałą sesację, bo faworyt tych regat był tylko jeden. Załoga Świeltlika pokonała całą stawkę jachtów, w tym kilkukrotnego zwycięzcę tych regat, który dyspopnował szybszym jachtem z szybrowym mieczem. Świetlik to zwykły jacht czarterowy z mieczem uchylnym, wypożyczony jak do czarteru, o dobrych, ale nie nowych żaglach. Poczatkowo nie chcieliśmy uwierzyć, że załodze Pana Jacka udało się wygrać z jachtem, który od kilku lat z powodzeniem startuje w regatach i to w klasie regatowej. Gratulujemy! Zawsze cieszy zwycięstwo poparte dobrą znajomoscią akwenu, taktyką, a nie tylko przewagą techniczną. Czarterując Świetlika zawsze masz szansę na sukces, a wystarczy radość z pływania i wiara, że z każdym można się ścigać i wygrać. Najważniejsza i najpiękniejsza jest przyroda, która przciąga nas na Mazury. Jak mawia nasz Przyjaciel, Marian , "jacht może być wolny, ale żeby był trochę szybszy od innych", a przymajmniej żeby dawał przyjemność ... pływania.

 

View the embedded image gallery online at:
http://www.jacht24.pl/aktualnosci#sigFreeId67197b2c61

VI Giżyckie Regaty Armatorów

II miejsce w VI Regatach Armatorów i zwycięstwo w długim biegu

21.05.2016 odbyły się na jez.Niegocin VI Giżyckie Regaty Armatorów. W regatach wystartowaliśmy tak jak w roku poprzednim na Świetliku (Twister 800n) przygotowanym nie do regat ale do czarteru. Jak klasa turystyczna to jacht też turystyczny.Jako zwycięzcy z roku ubiegłego nie mieliśmy szans na zwycięstwo, bo nie wiemy jak, ale w T3 znalazł się Huzar 851 – jacht typowo regatowy. Pierwsze dwa biegi popłynęłyśmy nieźle zajmując pierwsze miejsce za Huzarem. W trzecim biegu spóźniliśmy się nieco ze startem, a do tego powiało mocniej czego Twistery specjalnie nie lubią. Na dolnej boi jeszcze zostaliśmy zablokowani przez Pana Sternika w marynarskiej czapce i po biegu. Trudno jeden bieg ma być odrzucony. Startujemy do decydującej rozgrywki, start dobry, ale na silnym wietrze Świetlik traci pozycje, niestety nie obronimy drugiego miejsca w regatach…? Nie poddajemy się, zamiast gonić, atakujemy na pełnym jesteśmy szybsi i na dolnej boi meldujemy się na drugim tzn. „pierwszym za...wiadomo kim”. Krótka halsówka na metę gdzie chwilę później łapiemy się w kadr kamery „Anioła”, który fetuje zwycięstwo w klasie T2, Świetlik w tym biegu był jednak szybszy… . Drugi dzień to zmiana klas, brak wiatru i jeden główny przeciwnik, czyli Maxus 28 przygotowany do szybszego pływania. Na starcie flauta, wymieniliśmy częśc załogi na ładniejszą i też nie chciało dmuchać. Spóźniamy się minutę na start, ale to i tak środek stawki, na plecach mamy najgroźniejszego przeciwnika, ale na pełnym uciekamy i chyba nas już nie dogoni. Na kursie przed nami jest Huzar, wyciskamy ze Świetlika wszystko co się da i koło Wyspy Ptasiej doganiamy go i przeganiamy. Po takim małym sukcesie czas na kąpiel w czasie której tracimy pozycję, jednak w klasie prowadzimy i na mecie jesteśmy pierwsi za jachtami regatowymi. Za zwycięstwo w klasie dostajemy jednego z trzech leszczy. Fajna zabawa i satysfakcja, że udało się trochę powalczyć i jacht się dobrze spisał. Świetlik prowadził się bardzo wdzięcznie, dobrze reagował na ster i świetnie jeździł na bojach co czasami wykorzystywaliśmy w walce o lepszą pozycję. Profesjonalna organizacja i fajna atmosfera wszystkim polecamy te regaty. Jeszcze jedno Regaty Armatorów mają z naszej strony jednego sternika, który cały czas coś miesza w stawce....

View the embedded image gallery online at:
http://www.jacht24.pl/aktualnosci#sigFreeId9b699f951f

"Żarek" trzeci w regatach o "Puchar Wielkiego Kapra"

17 września to data, której prawdziwy Polak nigdy nie zapomni. O 9.40 zbliżamy się do Sztynortu, silnik pracuje na wysokich obrotach do tego trochę pomaga fok :), dostajemy informację, że Bruno już zgłosił nas i możemy zwolnić. Bardzo nie lubimy zwalniać...

 Dopływamy, nasza bratnia dusza wskazuje wolne miejsce, parkujemy sprawnie, w końcu udajemy doświadczonych żeglarzy. Rozpoczęcie na luzie, trasa i procedura omówiona czas wracać na Żarka. Jacht czeka na nas spokojnie, to jego drugie po wielu latach regaty, fok ten sam, ale grot kilka lat temu został zmieniony. Siadamy wygodnie mamy kanapki, których nie wolno zabrać z powrotem do domu, słońce świeci cisza... w Sztynorcie! ... wracają wspomnienia:

Wygraliśmy Regaty Armatorów

V GIŻYCKIE REGATY ARMATORÓW i V WYŚCIG PO TRZY LESZCZE
W dniach 23-24 maja 2015 roku na jeziorze Niegocin w porcie Ekomarina Giżycko odbyły się V Giżyckie Regaty Armatorów. Wystartowaliśmy na Twisterze 800N - Świetlik. Ster trafił w godne ręce Sławka Charubina, który pokazał, że można sporo wycisnąc z tego jachtu pod warunkiem, że mu się nie przeszkadza. Oprócz szybkości zaskoczyła nas bardzio dobra zwrotność i łatwość prowadzenia nawet w szkwałach. Wiało nie za mocno co Twistery lubią najbardziej. Przeciwnicy byli mocno zaskoczeni, że jacht bez żadnych przygotowań, na starych czarterowych żaglach wygrał zdecydowanie klasę T3. Dziekujemy Romkowi Kowalowi za pomoc i walkę do końca o zwycięstwo.

Zapraszamy do konkursu

Do wygrania atrakcyjna nagroda - weekend na jednym z naszych jachtów. Zapoznaj się z Regulaminem konkursu.

 

 

Kalkulator

Wraz z liftingiem naszej strony pojawił się nowy kalkulator czarterów. Pod tym linkiem znajdziesz instrukcję jak go używać.

Stopy wody pod kilem!

FaLang translation system by Faboba
 Last minute
Czarter jachtów

Twister 800N

15.09-17.09.2017

Czarter jachtów last minute

Tes 32D

22.09-24.09.2017

pokoje-down

TOP